Urodzony 7 kwietnia 1976 w Płocku. Mama Marianna startowała jako zawodniczka wioślarstwa w kadrze Polski. Zdobyła dwukrotnie mistrzostwo Polski oraz wiele innych medali, które jako 6 letnie dziecko bardzo szanowałem i wymieniałem z kolegami na naprawdę ważne rzeczy. Mama miała pseudonim sportowy Balbina. Tata urodził się w 1945 r we wsi Pogonowo. Zawsze źle wspomina chwile przepustek z wojska, kiedy to goniono go do wywozu gnoju. Ponoć, jako małe dziecko, tata cudem przeżył w trakcie bombardowania, kiedy to babcia w koszyku na kartofle wyniosła go na łąkę. Tata, jako jedyny ze wsi skończył zawodówkę i potem technikum elektryczne w Warszawie. Z fantazją wspomina właściciela stancji grającego po nocach w karty na pieniądze wraz z podwarszawskimi adwokatami. Szkołę podstawową ukończyłem bez większych problemów. W ostatnich latach kilkakrotnie wystąpiłem na apelu szkolnym i pogrożono mi, że jeżeli jeszcze raz coś zbroję, to przeniosą mnie do szkoły za rzekę. Chodziło o znęcanie się nad niezbyt wysoką dziewczyną poprzez zawieszenie jej kapcia na dużej wysokości, wynikiem czego (ona podskakując w trakcie przerwy nie zdołała doskoczyć) w 2002 roku po 12 latach została moją żoną. Uspokoiłem się. Po egzaminach wstępnych do technikum elektrycznego okazało się, że niestety mnie nie przyjmą. Bardzo to przeżyłem i traktuję jako punkt zwrotny z boiska przed biurko. Pół roku uczyłem się w zawodówce na instalatora instalacji sanitarnych, jednak wysoki poziom agresji kolegów, brak dialogu i nachalna gestykulacja zmotywowały mnie i już po pierwszym półroczu byłem uczniem technikum budowlanego, kierunek dokumentacja budowlana. W klasie było 21 kobiet i 7 dojrzewających chłopców. Technikum ukończyłem z dyplomem na cztery i pół. Szkoła nie była fascynująca, ale dojrzewanie tak. W czwartej klasie zostałem zaproszony w charakterze osoby towarzyszącej na wesele przez starszą koleżankę o długich, prostych, prawie czarnych włosach. Na weselu opowiedziałem wszystkie znane mi kawały, historie i opowieści, skutkiem czego zostałem zaproszony przez jej rodzoną siostrę na próbę Grupy Teatralnej „Dokąd”. Ponieważ wszystkie dowcipy tak naprawdę były dla siostry, na pierwsze zajęcia poszedłem z kwiatami dla niej. Zerwała się burza, przyszedł pomór … i zostałem – w teatrze, a od dziewczyny dostałem kosza. W grupie zrealizowaliśmy 3 spektakle, z których w dwóch miałem znaczący udział, zarówno aktorski jak i pomysłodawczy. Alternatywność tego teatru z pewnością pozostawi swój ślad do końca mojego życia. Ku zaskoczeniu wszystkich, a najbardziej mojej ówczesnej dziewczyny, dostałem się do szkoły teatralnej już za pierwszym razem. Pamiętam, że zdołała odłożyć słuchawkę zanim zdążyłem jej o tym powiedzieć. Szkoła była okresem wytężonej pracy i spontanicznej determinacji. Próbowałem wprowadzić prawdę życia do szkoły i aktorstwo do życia, skutkiem czego o mało nie wylali mnie na drugim roku studiów. W 2000 r. otrzymałem dyplom mgr sztuki, specjalność aktorstwo dramatyczne i przyjąłem się do pracy w rodzinnym Płocku. W jednym z sezonów zagrałem nawet 13 ról w różnych przedstawieniach. Renata Mosiołek, która prowadziła Grupę Teatralną „Dokąd” teraz była już Dyrektorem Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki, a zatem od razu zacząłem prowadzić zajęcia teatralne z młodzieżą. Po czterech latach, kiedy to była w drodze moja córeczka Zuzia, zdecydowałem, że chcę zarabiać uczciwe pieniądze adekwatne do wkładu mojej pracy. Zwolniłem się z teatru i otworzyłem sklep z artykułami instalacyjno sanitarnymi. W tym czasie nie wchodziłem w nowe role, a tylko grałem w spektaklach już zrealizowanych. Po półtora roku Marek Perepeczko zaproponował mi rolę Chlestakowa w Rewizorze i z ulgą wróciłem. Trzeba wspomnieć, że nie przerwałem prowadzenia zajęć teatralnych w POKiSie. W tym czasie napisałem spektakl Kabaretowy TRYB i parę skeczy reklamowych dla lokalnych sprzedawców. Po tym, jak na kolanach poprosiłem Dyrektora o przyjęcie mnie z powrotem, otworzyłem prywatną firmę o nazwie Teatr Per Se, w której do 2009 r., kiedy to została zamknięta, wyprodukowałem 3 sztuki (Sztuka – Yasminy Rezy, Tryb– Mariusz Pogonowski, Faling– M. Pogonowski, P. Pawlicki). Faling dostał się do finału w Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Dramaturgii Współczesnej. W 2007 roku założyłem Stowarzyszenie Teatr Per Se po tym, jak zrealizowałem dla Stowarzyszenia Kolory Życia spektakl Życie Snem na podstawie Calderona de’la Barca. W spektaklu występowały tylko osoby niepełnosprawne. Było to sporym wydarzeniem w mieście Płocku. Z pracy nad spektaklem powstał film dokumentalny, a ja otrzymałem nominacje do tytułu Płocczanina roku 2006 – plebiscyt Gazety Wyborczej. Stowarzyszenie Teatr Per Se rocznie realizuje 8 premier, w warsztatach uczestniczy średnio około 50 osób. Z czasem zaczęliśmy prowadzić warsztaty radiowe, fotograficzne, zaczęliśmy wydawać gazetę i organizować Dyskusyjny Klub Teatralny promujący Polską Dramaturgię Współczesną. W 2009 kolejna nominacja do tytułu Płocczanina Roku i dosyć ekscytujące przeżycie - przez półtora miesiąca pełnię obowiązki Dyrektora Teatru Dramatycznego w Płocku z powodu przedłużającej się choroby Dyr. Marka Mokrowieckiego. W trakcie ponad dziesięciu lat pracy z młodzieżą przygotowałem ponad 20 przedstawień, nie licząc pokazów, happeningów i spektakli zamówionych przez szkoły. Na profesjonalnej scenie wyreżyserowałem osiem spektakli, z czego pięciu byłem autorem. W ciągu 10 lat zagrałem w sumie 50 ról, nie licząc przedstawień okazyjnych. Role, które uważam za ważne to:

  • Dymitr w Braciach Karamazow, w reż. Janusz Opryński
  • Chlestakow w Rewizorze, reż. M. Mokrowiecki – (Srebrna Maska)
  • Henryk w Ślubie Gombrowicza, reż. K. Prus
  • Obywatel M w Obywatelu M, reż. M. Kowalewski
  • Trufaldyn w Słudze dwóch panów, reż. W. Matuszewski
  • Mazepa w Mazepie, reż. K. Prus
  • Pchełka w Antygonie w Nowym Jorku, reż. M. Mokrowiecki

oraz farsy (duża frajda z grania, ale loty małe):

  • Jenkins –Szczęściarz, reż. J. Bończak
  • Janek – Dwie morgi utrapienia, reż. M. Perepeczko
  • Złodziej - Dzikie Żądze, reż. S. Freedman
  • Hotel Palace, reż. Mariusz Pogonowski.

W 2009 r. za musical Drogi Życia, którego byłem reżyserem, wraz z młodzieżą MDK Płock odebraliśmy w San Remo pierwszą nagrodę. Aktualnie Interesuję się teatrem, a w nim człowiekiem, który ma poczucie głębokiego odosobnienia i smutku, a wszystko czego pragnie to „w końcu być szczęśliwym”.

Mariusz Pogonowski