ZOBACZ TAKŻE

25 lutego zapraszamy na premierę spektaklu Jazda, który będzie poruszał temat uzależnień. Projekt wspiera PKN ORLEN.

Rozmowa z Mariuszem Pogonowskim, autorem i reżyserem spektaklu Jazda. Rozmawiała Monika Mioduszewska-Olszewska.

Spektakl profilaktyczny kojarzy mi się z czymś moralizatorskim. Mylę się?

Kiedyś jeden z profesorów w Akademii Teatralnej, zdaje się, że Jerzy Bielunas, powiedział że jedna dobra rozmowa może zmienić życie człowieka. Psychologia mówi o tym, że kiedy dochodzi do nazwania problemu, to może nastąpić punkt zwrotny, od którego wszystko zacznie się na nowo. Stawiam sobie za cel, żeby obejrzenie spektaklu było właśnie takim punktem. Nie zastanawiam się nad tym, czy ten spektakl będzie profilaktyczny czy nie. Jeżeli będzie w jakiś sposób szokujący, dostarczy wiedzy, i nie pozwoli się widzowi wyłączyć w trakcie, to może osiągnę cel i sztuka dokona zmiany w człowieku.

Chcesz powiedzieć młodym ludziom, że narkotyki są złe? To chyba trudne zadanie.

Powiedzenie, że narkotyki są złe, jest strasznym uogólnieniem. W medycynie używa się marihuany czy morfiny i one często ludziom pomagają, a nawet ratują życie, więc jest to błędne założenie. Narkotyki są bardzo niebezpieczne. Trzeba mieć tę wiedzę. Nie dlatego, żeby ich używać, ale dlatego, żeby ich nie używać. Tak jest zresztą z większością substancji psychoaktywnych.

W narkotykach, w alkoholu najgorsze dla mnie jest to, że te substancje zmieniają twoją osobowość. Kiedy zażywasz czy pijesz, zmieniasz się i widzisz świat inaczej. Oddalasz się od trzeźwego świata i znikasz z niego, odchodzisz w inną przestrzeń. Przestajesz być komunikatywna, zaczynasz się kłócić z ludźmi, bo cię nie rozumieją. Wszyscy są głupi, tylko nie ty. Chcę to pokazać.

Jak to zrobisz?

Chcę wykorzystać pomysł ustawień rodzinnych Berta Hellingera, który polega na wcielaniu się w inne osoby. Scenografia będzie się składała z przezroczystych tkanin, które posłużą za ekrany do wyświetlania wizualizacji. Ważnym elementem będzie światło. I będzie głośno. Będziemy też śpiewać.

Powiedziałeś mi kiedyś, że chcesz tym spektaklem kogoś uratować. Kogo chcesz ratować?

Zwykłego człowieka, który chce żyć i czerpać z życia jak najwięcej. Który jest ciekawy świata. Który nie boi się świata. I tego młodego człowieka, który jeszcze bardziej chce niż wie, bardziej potrzebuje niż rozumie, bardziej jest napalony niż zdolny do podejmowania rozważnych decyzji. Chcę przestrzec, że są rzeczy, które, jeśli ich dotkniesz, zmieniają cię na zawsze. Tak jak stal, rozgrzana do 1500 stopni, nie da się dotknąć nawet na ułamek sekundy, bo zdąży spalić ci skórę na dłoni, i ślad pozostanie już do końca życia. Zmieni cię na zawsze i będziesz musiała z tym żyć.
Dlatego chcę uratować tych ludzi. Żeby nabyli wiedzy o tym, że nie ma żartów z narkotykami i eksperymentowanie z nimi jest wysoce ryzykowne.

Bardzo często jesteśmy zachęcani do takiego eksperymentowania. Słyszymy, że w życiu wszystkiego trzeba spróbować. Ty mówisz, że to nieprawda?

Nie ma nic złego w poznawaniu smaków świata, ale są rzeczy trujące i toksyczne. I trzeba wiedzieć, które to.

Dla kogo to będzie przedstawienie?

I dla młodzieży, i dla dorosłych. Myślę, że dolna granica wieku to 12 – 13 lat. Górnej nie ma. Wydawałoby się, że taki spektakl powinien być skierowany do młodzieży, ale jeśli dorosły człowiek ma nastoletnie dziecko i nie ma zielonego pojęcia o narkotykach, to warto odrobić lekcje i zobaczyć taki spektakl. Nie będziemy analizować symptomów zażywania narkotyków, ale będziemy mówić o tym, co się dzieje w życiu i psychice człowieka, który ich zażywa, o tym jak świat zmienia się w kolczasty i nieprzystępny mur.

Skąd czerpałeś pomysły do napisania tekstu?

Lekcję zacząłem odrabiać kilka lat wcześniej. Trzy lata temu zrobiłem spektakl „Kac life” o alkoholizmie. Wydawałoby się, że alkohol ma niewiele wspólnego z narkotykami, ale to nieprawda. Jest uzależniającym środkiem psychoaktywnym i uzależnienie od niego nie różni się niczym od uzależnienia od heroiny. Zrealizowałem spektakl o anoreksji, która też jest uzależnieniem. Zrobiłem spektakl o dopalaczach z dziećmi z ośrodka opiekuńczo – wychowawczego. 

Przeczytałem wiele materiałów promowanych przez profilaktykę policji, przejrzałem mnóstwo statystyk, komentarzy psychologów. I najważniejsze, przewertowałem fora internetowe, na których wypowiadali się sami narkomani. Opowiadali swoje historie, opisywali swoje stracone życia, lub życia swoich synów czy córek. Te fora internetowe stały się dla mnie treścią spektaklu, który stworzyłem z dzieciakami, a teraz wyjąłem z wielowątkowego spektaklu jedną historię. Wyjąłem z wszystkich historii najbardziej typowe i najczęściej powtarzające się motywy związane z uzależnieniem.

Twoja praca z młodzieżą pomogła ci w napisaniu tekstu, który do niej dotrze? Myślisz, że umiesz mówić ich językiem?

Mnie się wydaje, że wciąż jeszcze jestem bardzo młodym człowiekiem i pod wieloma względami sam jeszcze jestem takim niedojrzałym szczeniakiem. Język powinien być bezpośredni, nie stawiam sobie za zadanie odwzorowania ich języka, jest to jakaś mieszanina tego, jak ja mówię i tego, co usłyszałem podczas zajęć w Teatrze Per Se.

Co ten spektakl zmieni?

Chciałbym, żeby dzieciaki wyszły po tym spektaklu w szoku. I żeby zrozumiały, jak przebiega proces uzależnienia, jak on zmienia naszą psychikę i jak jesteśmy wobec niego bezbronni. Że zaczynamy przygodę z diabłem, który zarządza kolorowymi okularami. To on ma te okulary, on ci je zakłada, ale ty już nie możesz ich zdjąć. Bardzo trudno jest przez te diabelskie, kolorowe okulary czytać świat. A życie na „jeździe” jest ciężkie bo świat jest trzeźwy i się z nim nie dogadasz.

O spektaklu Jazda

Fot. Julian Pogonowski